Amerykanie zbudują pierwszą polską elektrownię atomową

Podziel się tym wpisem:

Amerykański Westinghouse będzie odpowiedzialny za budowę pierwszej polskiej elektrowni atomowej. Co o niej wiemy? Finalizacja inwestycji planowana jest na 2033 r. Reaktory staną na Pomorzu w gminie Choczewo, czyli około 20 km od Żarnowca, gdzie w czasie PRL trwała budowa elektrowni atomowej bazującej na technologii Związku Radzieckiego. Konstrukcja ma wytrzymać uderzenie samolotu, a brak zasilania nie doprowadzi do awarii, jaka miała miejsce np. w Fukushimie.

  • Rząd z dumą ogłosił, że amerykański Westinghouse Nuclear będzie odpowiedzialny za budowę polskiej elektrowni atomowej zlokalizowanej na Pomorzu
  • David Durham, prezes ds. systemów energetycznych w Westinghouse, zdradził część informacji na temat planowanej inwestycji
  • Jedna elektrownia ma mieć trzy reaktory AP1000 z całkowicie pasywnym systemem bezpieczeństwa. Ma być tańsza od konkurencji i bardziej wydajna
  • Ponad 50 proc. wydatków Westinghouse przy tej inwestycji ma trafić do polskich firm. Kilkadziesiąt ma już nawet podpisane listy intencyjne o współpracy

Rząd wybrał technologię dla elektrowni atomowej w Polsce. Pierwszy blok jądrowy mają nam postawić Amerykanie. — Potwierdzamy realizację projektu jądrowego w sprawdzonej i bezpiecznej technologii Westinghouse Nuclear — poinformował w piątek premier.

Co ciekawe, wybór ten zachwala nie tylko rząd. „Dobry wybór, polska racja stanu, trzymam kciuki” — w ten sposób ważny krok w budowie pierwszej atomówki skomentowali politycy opozycji. Choć nie brakuje głosów, że taka decyzja powinna zapaść już dawno temu. Na prąd z elektrowni jądrowej trzeba będzie poczekać ponad dekadę. Zgodnie z planami rządu, budowa elektrowni atomowej może ruszyć w 2026 r. i zostać ukończona w 2033 r.

— Komplet materiałów wraz z uchwałą został przekazany na Radę Ministrów. Kolejny etap to projektowanie — wskazała minister klimatu Anna Moskwa, zapowiadając dalsze kroki.

Na szczegóły dotyczące budowy elektrowni atomowej będziemy musieli jeszcze poczekać, ale już w trakcie dotychczasowych negocjacji padło wiele zapowiedzi. Co z nich wynika?

Elektrownia atomowa. Gdzie, jak i za ile?
— Spędziliśmy rok i wydaliśmy ponad 10 mln dol. na przygotowanie naszego kosztorysu i harmonogramu inwestycji. Nasz reaktor jest znacznie tańszy w budowie od elektrowni konkurencji, a koszty jego eksploatacji są o 28 proc. niższe — zapewniał w rozmowie z Business Insider Polska David Durham, prezes ds. systemów energetycznych w Westinghouse.

O jakich kwotach mowa? Nieoficjalne informacje wskazują, że francuski EDF zaoferował jeszcze w ubiegłym roku budowę od czterech do sześciu bloków EPR o mocy 1650 MW za 33-48,5 mld euro. Z kolei koreański KHNP zadeklarował, że ich oferta będzie o 30 proc. tańsza. Na tej podstawie można szacować, że Amerykanie mogliby zejść z ceną poniżej 25 mld euro.

Wsparcie amerykańskiego rządu w finansowaniu tej inwestycji ma być bardzo duże, ale szczegóły ciągle nie są znane.

Do tej pory Amerykanie mówili o elektrowniach jądrowych, na które składałyby się trzy reaktory AP1000. Pierwsza prawdopodobnie stanie na Pomorzu w gminie Choczewo. To ponad 20 km od Żarnowca, gdzie w czasie PRL trwała budowa elektrowni atomowej bazującej na technologii Związku Radzieckiego.

Warto jednak dodać, że analizie poddano jeszcze jeden wariant lokalizacyjny: sam Żarnowiec na terenie gmin Krokowa i Gniewino.

Budową elektrowni zajmie się tylko Westinghouse z podwykonawcami. Nie ma mowy, by do inwestycji dołączyli np. Koreańczycy czy Francuzi, którzy przedstawili rządowi swoje propozycje. Wynika to z faktu, że te technologie są zbyt różne.

Amerykańska elektrownia atomowa ma być bezpieczna
— AP1000 to jedyny reaktor na rynku z całkowicie pasywnym systemem bezpieczeństwa — zapewnia David Durham, prezes ds. systemów energetycznych w Westinghouse.

W najgorszym scenariuszu, czyli w sytuacji utraty zasilania, jak podczas awarii w Fukushimie, kiedy z jakiegokolwiek powodu elektrownia straci całą zapasową moc, konieczne jest utrzymanie chłodzenia paliwa wodą. Jeśli utraci całą energię elektryczną, straci też możliwość pompowania wody do paliwa i utrzymania procesu chłodzenia. Wówczas woda się wygotowuje i mamy sytuację z Fukushimy, gdzie paliwo zaczęło się topić.

Reaktor AP1000 jest inny. Ma w pełni pasywnym system bezpieczeństwa, a to znaczy, że nie wymaga zasilania energią, żeby utrzymać chłodzenie paliwa jądrowego w momencie utraty zasilania. Gdyby więc doszło do sytuacji takiej jak w Fukushimie, reaktor sam się wyłączy.

Po 11 września Stany Zjednoczone zmieniły też swoje przepisy i wprowadziły wymóg, by nowe reaktory były odporne na uderzenia samolotów. Na takie zagrożenia AP1000 jest już przygotowany. Ma podwójną powłokę izolacyjną chroniącą przed uderzeniami.

Westinghouse chwali się też, że współczynnik dyspozycyjności reaktorów AP1000 do produkcji energii wynosi średnio 92,5 proc. Cztery działające reaktory AP1000 w Chinach ustanawiają rekordy w branży pod względem dyspozycyjności i czasu załadunku paliwa.

Polskie firmy mają zyskać na atomie
Przy okazji budowy elektrowni ma też powstać większa infrastruktura. Westinghouse już rok temu utworzył w Krakowie globalne centrum usług wspólnych, w których zatrudnia 165 osób. Firma zamierza też zbudować centrum inżynieryjne w naszym kraju.

Na kontrakty mogą liczyć polskie firmy. Amerykanie wskazują, że spotkali się do tej pory z ponad 500 firmami i nie chodzi tu tylko o dostawy sprzętu czy materiałów, ale też o usługi. Podpisali listy intencyjne z 34 przedsiębiorstwami. Ponad 50 proc. wydatków Westinghouse przy tej inwestycji ma trafić do polskich firm.

Źródło: https://businessinsider.com.pl/